Efekt poniedziałku

W wielkomiejskiej dżungli poniedziałek to potwór spod łóżka.
Zajmuje czas, potrafi zepsuć niejeden wieczór.
Już widzę te kłębiące się myśli z rana w naładowanych mózgach mieszkańców metropolii. Zamiast do kanałów, trafiają wprost na ulice, do biur i kantyn.
Znowu korki. Znowu spóźniony pociąg. Znowu pełno ludzi. Znowu pełno roboty.. Znowu ten palant... Wkur... mnie ten poniedziałek.
Idealna litania.
Dlaczego ten dzień oddziałuje w tak dużym stopniu na nas?
Może dlatego, że kojarzy się z obowiązkiem (szkolne czasy? - Mamo, jeszcze 5 minut!).
Albo weekend jest po prostu za krótki i nie zdążyliśmy się zrelaksować.
Wpływ na pewno ma również poziom zadowolenia z pracy. Jeśli doprowadza ona do płaczu czy wściekłości (albo jedno i drugie), psychika wyje na alarm jeszcze przed rozpoczęciem tygodnia.
Może, może, może..
Jest sporo czynników, które mogą mieć wpływ na niecny efekt poniedziałku. Jednak najważniejsze to... nie dać się temu szaleństwu.
Jakiś czas temu słyszałam, że przysłowiowe rzucanie talerzami wcale nie rozładowuje negatywnych emocji, wręcz przeciwnie! Rodzi kolejne. To samo jest z narzekaniem. To lawina, która nas przytłacza i wpędza w jeszcze większą depresję.
Remedium na to wszystko jest nie tylko zmiana nawyków, ale przede wszystkim zmiana nastawienia.
Budzik na pewno zadzwoni (po co budzić się co 5 minut?) i skoro musimy wstać rano, to po co siedzieć na siłę do późna..?
Zadania? Mamy aż 5 dni by je wypełnić, PIĘĆ DNI. Jeśli mamy za dużo na głowie, może pora na zmianę pracy albo, coś mnie radykalnego, lepsze zorganizowanie codziennych obowiązków?
Na różnych stronach i w poradnikach można znaleźć te i inne rady dotyczące poniedziałku.
Mnie najbardziej przypadła do gustu: dużo się uśmiechaj. Do siebie, do innych. Zarażaj pozytywną energią.
Jednak Wy, Drodzy Czytelnicy, dostosujcie ją do swojego rytmu dnia i charakteru.
Czas najwyższy wydobyć potwora spod łóżka, ubrać go w kolorowe ciuchy i wypić z nim herbatkę przy kojącej muzyce.
Dzień, a nawet cały tydzień, będzie piękniejszy.

XOXO

Gdańszczanka

(z pasji i urodzenia)


Komentarze

Popularne posty